Zdobywanie Kolarskiej Odznaki Pielgrzymiej (KOP) to coś więcej niż tylko pedałowanie od kościoła do kościoła. To prawdziwa duchowa wyprawa z sakwą pełną intencji, bidonem pełnym nadziei i łydkami, które z czasem zaczynają przypominać pomnik św. Krzysztofa.
W ramach pielgrzymowania odwiedza się obiekty sakralne wszelkiego rodzaju - od majestatycznych katedr po kaplice tak małe, że rower ledwo mieści się przed drzwiami. Zaliczyć można nawet dawne świątynie, które dziś pełnią zupełnie inne funkcje - jak magazyn zboża czy lokalne muzeum z ekspozycją „Wszystko, co kiedyś było święte i stoi do dziś”. Nieważne, czy dach przecieka - liczy się duch!
Szczególną uwagę należy zwrócić na zespoły sakralne, bo tam punkty sypią się jak z nieba. Na przykład na Jasnej Górze każdy budynek liczy się osobno - Kaplica Matki Bożej, Bazylika, Kaplica Wieczystej Adoracji... i zanim się człowiek obejrzy, już trzy pieczątki wbite, a rower jeszcze nawet nie wystygł.
Kolarska Odznaka Pielgrzymia składa się z ośmiu stopni wtajemniczenia - od „popularnego”, który można zdobyć niemal między obiadem a podwieczorkiem, aż po „Chrześcijańskiego Pielgrzyma Świata”, gdzie trzeba się naprawdę spocić... i to nie tylko z wysiłku, ale i z emocji. Każdy poziom to większe wyzwanie, dłuższe trasy i więcej kościołów - czyli więcej okazji do zdjęć z rowerem na tle zabytków i... szukania pieczątek (czasem ukrytych jak relikwie Trzeciego Stopnia).
Zdobywanie odznaki to połączenie duchowości z przygodą, poczucia humoru z nawierzchnią dziurawą jak ser szwajcarski i pasji z odrobiną samozaparcia. Bo wiadomo - nie każdy święty był rowerzystą, ale każdy rowerzysta może zostać pielgrzymem.
Nie potrzeba aureoli - wystarczy kask.
